Na końcu tego posta czeka na Ciebie mały prezent – sześć zakładek do książek z myślami z tego tekstu. Możesz pobrać je bezpłatnie.
↓
Kiedy stare życie już nie wystarcza.
Kiedy miałam dziewiętnaście lat, odłożyłam własne pieniądze i poszłam na kurs Silvy.
Dzisiaj nie byłoby w tym nic szczególnego. Internet jest pełen kursów, podcastów, książek, medytacji, mentorów i ludzi, którzy uczą, jak zmienić swoje życie.
Wtedy nie było internetu.
Nie było YouTube’a.
Nie było Instagrama pełnego złotych myśli o manifestowaniu wymarzonej rzeczywistości.
Były książki. Czasami jakiś kurs. I własna ciekawość.
A moja zaczęła się jeszcze wcześniej.

Ten post ilustruję nowymi zdjęciami moich dekoracji z najnowszej kolekcji Vintage Memories, którą możesz obejrzeć klikając poniżej w button.

Miałam może dwanaście lat, kiedy zaczęło mnie fascynować to, co dzisiaj nazwalibyśmy rozwojem osobistym i duchowym.
Interesowało mnie, dlaczego człowiek jest taki, jaki jest. Czy naprawdę jesteśmy skazani na charakter, przekonania i warunki, w których się wychowaliśmy? Czy można zmienić siebie? A jeśli można zmienić siebie, czy można w ten sposób zmienić również własne życie?
Dorastałam w świecie, w którym życie raczej się dostawało, niż tworzyło.
Kończyło się szkołę. Potem studia. Znajdowało pracę. Człowiek miał być rozsądny, odpowiedzialny i jakoś sobie to życie urządzić.
Tylko mnie od początku coś w tym obrazie uwierało.
Nie chciałam dostać gotowego życia.
Chciałam sprawdzić, czy mogę stworzyć własne.

Dlatego szukałam.
Kurs Silvy był jednym z pierwszych naprawdę ważnych kroków. Później przyszły kolejne książki, kursy, hipnoza, autohipnoza, afirmacje. Nagrywałam własne indukcje na magnetofon i pracowałam ze swoim umysłem.
Wiele rzeczy robiłam po omacku. Próbowałam, obserwowałam siebie, sprawdzałam, co działa.
I z czasem zaczęłam rozumieć coś, co wtedy było dla mnie właściwie rewolucyjne.
Nie muszę być biernym pasażerem własnego życia.
Mogę pracować ze swoim umysłem. Mogę zmieniać przekonania. Mogę podejmować inne decyzje.
Mogę wybierać.
Tyle że miałam jeden problem

Nie wiedziałam jeszcze, czego naprawdę chcę.
I chyba to jest jedna z rzeczy, o których za mało mówi się przy całym tym dzisiejszym „spełniaj swoje marzenia”.
Żeby spełniać własne marzenia, najpierw trzeba wiedzieć, które marzenia naprawdę są nasze.
Ja długo tego nie wiedziałam.
Skończyłam studia. Dostałam papier, ale nie dostałam odpowiedzi.
Pracowałam w korporacjach. Radziłam sobie. Mogłam robić to dalej.
Tylko że nie chciałam.
Cały czas wracało do mnie jedno pytanie:
Co ja właściwie chcę zrobić ze swoim życiem?


I kiedy w końcu zaczęłam znajdować odpowiedź, przestałam tylko o zmianie myśleć.
Zaczęłam ją robić.
Odeszłam z korporacji.
Poszłam na swoje.
Otworzyłam salon ezoteryczny, bo już wtedy interesował mnie człowiek, jego rozwój, świadomość i duchowość. Chciałam robić coś, co ma dla mnie znaczenie. Chciałam pomagać ludziom.
Szybko jednak odkryłam, że sama ezoteryka nie jest moją drogą.
Nie chciałam wróżyć.

Za to coraz mocniej ciągnęło mnie do tworzenia.
I poszłam za tym.
Pojawiła się sztuka. Decoupage. Pracownia. Warsztaty. Blog. Własne projekty, papiery, kolekcje.
Zbudowałam działalność wokół czegoś, co naprawdę kochałam.
Na własnych zasadach.
I tak minęło prawie dwadzieścia lat.

Kiedy stare życie już nie wystarcza

Można byłoby w tym miejscu postawić kropkę i powiedzieć:
udało się.
Znalazłam swoją drogę.
Stworzyłam życie, którego chciałam.
I wiecie co?
To byłaby prawda.
Ja naprawdę je stworzyłam.
Nie było idealne. Żadne życie nie jest.
Ale było moje.


Tyle że dzisiaj wiem coś, czego nie wiedziałam wtedy.
To, że raz stworzymy dla siebie właściwe życie, nie oznacza, że mamy obowiązek pozostać w nim już na zawsze.
Bo człowiek nie jest skończonym projektem.
Mija pięć lat. Dziesięć. Dwadzieścia.
Zmienia się świat. Zmieniają się nasze potrzeby. Zmienia się to, co nas fascynuje. Zmieniamy się my.
I czasami dochodzimy do miejsca, w którym coś wcale nie musi być złe, żeby przestało być wystarczające.

Właśnie w takim miejscu jestem dzisiaj.
Nie dlatego, że żałuję poprzedniego wyboru.
Właśnie przeciwnie.
Ja już wiem, że potrafię zbudować życie po swojemu, ponieważ raz naprawdę to zrobiłam.
Nie w wyobraźni.
Nie w zeszycie z afirmacjami.
W rzeczywistości.

Odeszłam z korporacji. Stworzyłam własną działalność. Zbudowałam własną markę. Przez prawie dwadzieścia lat zarabiałam na swojej twórczości i pracowałam na własnych zasadach.
To była moja pierwsza wielka, świadoma przemiana.
Ale przez wszystkie te lata istniała również druga część mnie.
Nigdy nie przestałam zajmować się rozwojem osobistym i duchowym. Czytałam, uczyłam się, poznawałam kolejne metody, pracowałam ze sobą i obserwowałam własne życie.
Po prostu przez dwadzieścia lat zawodowo rozwijałam przede wszystkim inną część siebie.
Sztukę.

Tamta droga pozostawała moją prywatną drogą.
Dzisiaj chcę zrobić z nią coś więcej.
Bo po raz drugi w życiu jestem w momencie dużej zmiany.
Tylko tym razem nie jestem już dziewczyną, która po omacku próbuje sprawdzić, czy naprawdę można zmienić własne życie.
Wiem, że można.

Bo zrobiłam to.
Nie przeczytałam o tym w książce.
Przeszłam tę drogę na własnych nogach.
I właśnie dlatego ta druga przemiana jest inna.
Pierwszą zaczynałam z determinacją, ciekawością i przekonaniem, że musi istnieć inny sposób życia.

Czas stworzyć siebie ponownie

Drugą zaczynam z doświadczeniem.
Z własnymi błędami.
Z rzeczami, które zadziałały, i tymi, które okazały się ślepymi uliczkami.
Z wiedzą zbieraną przez dziesięciolecia, ale przede wszystkim z wiedzą, której nie można zdobyć z żadnej książki.
Tą, którą zdobywa się, przechodząc własną drogę.
Dzisiaj widzę też coś znacznie wyraźniej.

Największe zmiany w moim życiu nie zaczynały się od świata wokół mnie.
Odejście z korporacji było już skutkiem.
Własna działalność była skutkiem.
Najpierw musiała zmienić się kobieta, która była gotowa podjąć te decyzje.
I chyba właśnie o tym chcę teraz mówić coraz więcej.

Dlaczego człowiek czasami doskonale wie, że nie chce już żyć tak jak dotąd, a mimo to przez lata tkwi dokładnie w tym samym miejscu?
Jak nasze przekonania, doświadczenia, emocje i stare programy wpływają na decyzje, które podejmujemy?
Dlaczego czasami jedną częścią siebie pragniemy zmiany, a inną robimy wszystko, żeby do niej nie dopuścić?
I przede wszystkim:
co możemy z tym zrobić?


Przez większość życia szukałam odpowiedzi na te pytania przede wszystkim dla siebie.
Dzisiaj nie chcę już zachowywać wszystkiego, czego się nauczyłam, wyłącznie dla siebie.
Nie z pozycji kogoś, kto przeczytał, jak powinno się zmieniać życie.
Z pozycji kogoś, kto już raz naprawdę je zmienił.
A teraz robi to ponownie.

Nie zaczynam od zera.
Zaczynam z całym doświadczeniem życia, które już raz świadomie dla siebie stworzyłam.
Sztuka nadal jest częścią mnie. Nadal chcę tworzyć. Nadal kocham rzeczy, którym oddałam prawie dwadzieścia lat swojego życia.
Ale nie chcę, żeby były ostatnim rozdziałem mojej historii.
Bo nie jesteśmy zobowiązani przez całe życie pozostać ludźmi, którymi kiedyś postanowiliśmy zostać.

Nawet jeśli tamta wersja nas była dobra.
Nawet jeśli odniosła sukces.
Nawet jeśli kiedyś była naszym marzeniem.
Można kochać życie, które się stworzyło, i jednocześnie poczuć, że przyszedł czas stworzyć jego następną wersję.
Nie dlatego, że poprzednia była błędem.
Dlatego, że nadal żyjemy.
Bo może największą sztuką nie jest stworzyć własną rzeczywistość raz.
Może największą sztuką jest nie bać się stworzyć jej ponownie.

Facebook i Instagram tnie teraz mocno zasięgi i nie mam możliwości dotrzeć do Was wszystkich. Jeśli Nie chcesz ominąć tego, co się u mnie dzieje, proszę zapisz się do mojego newslettera.
Będę dzielić się z Tobą tym, co rodzi się teraz w moim świecie wg. Asket: nowościami, kursami, sztuką, obrazami, świadomością i nową drogą tworzenia rzeczywistości.
Zostań ze mną wystarczy Twoje imię i e-mail:

Odbierz 6 Pięknych Zakładek do Książek w Prezencie
Oddaję w Twoje ręce 6 autorskich zakładek do książek z sentencjami o zmianie, odwadze i tworzeniu siebie na nowo. Niech towarzyszą Ci podczas czytania i od czasu do czasu przypominają, że nigdy nie jest za późno, by napisać kolejny rozdział własnej historii
(zakładki są wyłącznie do użytku osobistego).
Dziękuję, że Jesteś!
Niech te zakładki przypominają Ci, że każdy nowy rozdział może być początkiem czegoś pięknego.
Jeśli karty otworzą się w oknie przeglądarki (plik PDF), kliknij w ikonę
strzałki obok drukarki, w prawym górnym rogu ekranu, aby zapisać je na swoim
komputerze.
Do zobaczenia w świecie pełnym pasji!
Magdalena Asket

