To nie był koniec. To było przejście
Rok temu napisałam tekst pod tytułem „To już koniec… a może dopiero początek”.
Pisałam go z miejsca, w którym jeszcze bardziej czułam stratę niż kierunek. Wiedziałam, że dawna Asket już się skończyła, ale nie umiałam jeszcze w pełni nazwać tego, co chce narodzić się dalej.
Nie chcę już przed tym uciekać. To jest ten moment. Moment przełomu — dla mnie, dla mojej pracy i dla każdej z Was, która zatrzymała się na życiowym zakręcie i pyta: „Co dalej?”.
Przez 22 lata budowałam markę Asket. Uczyłam Was technik, projektowałam papiery, pokazywałam, jak dekorować przedmioty. Wierzyłam, że moją misją jest tworzenie piękna na zewnątrz. Ale życie — w sposób bezlitosny i gwałtowny — zweryfikowało ten plan. Dwa i pół roku temu pożegnałam męża. Rok później odeszła moja ukochana sunia. Zostałam w domu o powierzchni 190 metrów, w którym cisza stała się tak głośna, że nie mogłam jej zignorować. Towarzyszył mi tylko Shabby, mój maltańczyk, patrzący na mnie oczami, które zdawały się mówić: „Wszystko się ułoży. Ty się ułożysz”.
Kim jestem, gdy wszystkie obrazy, które o sobie stworzyłam, upadają? W tej ciszy, nad kubkiem herbaty w kuchni, która straciła kolory, zrozumiałam najważniejszą rzecz: szkatułki, farby i papiery nigdy nie były celem. Były tylko pretekstem. Najważniejsza magia wydarzała się „pomiędzy”. Tam, gdzie na warsztatach chwytałyście oddech. Gdzie napięcia ustępowały miejsca spokoju. Gdzie w końcu, po całym tygodniu „ogarniania” świata, pozwalałyście sobie po prostu BYĆ.
Twórczość jako powrót do siebie
Dziś wiem trochę więcej. W mojej pracy nigdy nie chodziło tylko o technikę krok po kroku, o ładne przedmioty czy miłe hobby na wieczór. Chciałam coś Wam dać — przestrzeń, w której twórczość staje się czymś więcej niż dekoracją. Gdzie sztuka może być drogą powrotu do siebie, narzędziem projektowania rzeczywistości.
Dlatego dziś wychodzę poza etap „pani od technik i papieru”. Asket Craft House przechodzi transformację, bo ja przeszłam transformację. Tworzę nową przestrzeń — Dom dla Twórczych Dusz, miejsce dla świadomych kobiet, które czują, że gdzieś po drodze zgubiły siebie. Zostawiam w niej wszystko, co było prawdziwe: piękno, rzemiosło, jakość, cierpliwość, zachwyt nad detalem. Ale idę dalej.
Początek nowej historii
Pracuję nad autorską metodą, w której sztuka, świadomość i pole możliwości spotykają się w jednym procesie. Takim, który nie kończy się na ładnym obrazie, ale prowadzi do pytania: jaką rzeczywistość wybieram teraz dla siebie?
Jeśli jesteś tu tylko dla technik, papierów i dawnych projektów — rozumiem. Ten świat nadal pozostaje częścią mojej historii. Ale jeśli czujesz, że twórczość może być czymś więcej… jeśli masz wrażenie, że stare życie już Cię nie mieści… jeśli nie chcesz kolejnej dekoracji, tylko nowego oddechu — **zostań.**
To już nie jest tylko świat papierów.
To jest Świat według Asket. I zaczynamy pisać go dalej.
Chcesz zostać w Świecie według Asket?
Jeśli czujesz, że twórczość może być czymś więcej niż dekoracją, zapraszam Cię do mojego newslettera. Będę pisać do Ciebie o sztuce, świadomości, projektowaniu rzeczywistości i nowym procesie, nad którym właśnie pracuję.
Zapisz się i zostań ze mną w tym nowym rozdziale:
kliknij tu,
aby zapisać się i zostać w Świecie według Asket
Jeśli chcesz lepiej zrozumieć, dokąd zmierza Asket, Przeczytaj także artykuły:
O Asket: https://asket.blog/o-asket/
O Asket Craft House: https://asket.blog/o-asket-craft-house/
P.S.
Kiedy opublikowałam ten tekst, zajrzałam do archiwum mojej pierwszej strony z maja 2007 roku. I zobaczyłam coś, co mnie zatrzymało. Już wtedy mój kurs decoupage nosił hasło „Bądź Twórcą swojego życia”, a w opisie pisałam o wizualizacji, intuicyjnym dekorowaniu i programowaniu przedmiotów na realizację marzeń.
To znaczy, że Asket nigdy nie była tylko o decoupage. Decoupage był pierwszym językiem czegoś znacznie głębszego.
O tym napiszę osobny tekst.








Jestem z Tobą od samego początku i zostanę , bo nadajemy na tych samych falach. Każda twórcza praca to zaglądanie do swojej duszy, a tego bardzo mi potrzeba, teraz jeszcze bardziej. Pięć miesięcy temu zmarł mój mąż, jestem w psychicznej rozsypce, muszę coś tworzyć, żeby wyciszyć emocje, żeby nie zwariować. Jestem z Tobą i będę♥️
Bardzo Ci dziękuję za te słowa. Mocno mnie poruszyły.
Wiem, jak trudna potrafi być cisza po odejściu ukochanego człowieka. Pięć miesięcy to bardzo świeży czas. Czasem człowiek naprawdę trzyma się tylko małych rzeczy, oddechu, dnia, prostego gestu, tworzenia.
Masz rację, każda twórcza praca to zaglądanie do swojej duszy. Cieszę się, że jesteś ze mną od początku i że zostajesz także teraz.
Przytulam Cię serdecznie. Będziemy tworzyć dalej. Powoli, prawdziwie, po swojemu. ♥️