Dziewiętnaście lat później wracam do źródła

Ten post ilustruję moimi starymi zdjęciami, niektóre mają ok. 20 lat, dlatego ich słaba jakość może być niezamierzona. Technologia i sprzęt był inny.

Dokładnie 24 lipca, dziewiętnaście lat temu opublikowałam pierwszy wpis na tym blogu.
Pamiętam tamtą siebie.
Nie miała jeszcze pojęcia, dokąd zaprowadzi ją ta strona.
Nie wiedziała, że z kilku pierwszych tekstów powstanie miejsce, do którego przez lata będą wracały tysiące kobiet. Że pojawią się warsztaty, szkoła, książki, papiery, kolekcje, podróże, pokazy, uczennice i historie zapisane na setkach przedmiotów.
Nie wiedziała też, że pewna część tej pierwszej opowieści zostanie odłożona na bardzo długie „później”.
Kiedy zakładałam blog, nie chciałam pisać wyłącznie o decoupage’u.
Owszem, twórczość już wtedy była ważna. Coraz bardziej mnie fascynowała. Odkrywałam w sobie talent, którego wcześniej nie umiałam nawet nazwać. Patrzyłam na zwykłe przedmioty i widziałam w nich coś, czego inni jeszcze nie widzieli.



Ale obok tego od lat interesowało mnie coś jeszcze.
Świadomość.
Rozwój.
To, dlaczego jedni ludzie przez całe życie chodzą po tych samych ścieżkach, a inni w pewnym momencie odważają się zejść z drogi, którą ktoś dla nich wybrał.
To, w jaki sposób myśli, decyzje, wyobrażenia i to, co nosimy głęboko w sobie, zaczynają zmieniać świat wokół nas.
Pisałam wtedy różne krótkie myśli. Inspiracje. Zdania, które nie pasowały do instrukcji klejenia papieru ani do kolejnego zdjęcia szkatułki.


A potem wydarzyło się coś, czego zupełnie się nie spodziewałam.
Decoupage zaczął rosnąć.
Najpierw ludzie pytali, jak zrobiłam konkretną pracę.
Potem chcieli się tego nauczyć.
Jedne warsztaty zamieniały się w następne. Powstała pracownia. Szkoła. Kursy. Papiery. Kolekcje. Marka.
I nagle okazało się, że odkryłam nie tylko talent artystyczny, ale również coś, co najwyraźniej miałam w sobie od zawsze: umiejętność prowadzenia innych przez proces.
Potrafiłam pokazać, wyjaśnić, zachęcić. Sprawić, że kobieta, która wchodziła do pracowni i mówiła: „Ja nie mam żadnych zdolności”, kilka godzin później patrzyła na swoją pracę z niedowierzaniem.

To było prawdziwe.
To było moje.
I było piękne.
Dlatego nigdy nie powiem, że żałuję tych lat.

Nie żałuję ani jednego warsztatu, żadnej uczennicy, żadnej kolekcji i żadnego momentu, kiedy z pozornie zwykłego przedmiotu rodził się mały świat.
Tylko że czasami największym rozproszeniem nie jest droga zła.
Czasami jest nim droga tak piękna, tak dobrze dopasowana do naszych talentów i tak pełna sukcesów, że nie zauważamy, iż prowadzi odrobinę obok czegoś, co wołało nas jeszcze wcześniej.
Decoupage wypełnił całe moje zawodowe życie.

Piękne chwile w Pracowni Decoupage Asket w Warszawie

Blog również zaczął opowiadać przede wszystkim tę historię.
Pojawiały się na nim prace, techniki, warsztaty, papiery, kolejne sezony, projekty i życie pracowni. Pierwsza nić — ta związana ze świadomością i tworzeniem własnej rzeczywistości — została gdzieś pod spodem.
Nie zniknęła.
Po prostu przysypały ją zamówienia, terminy, klienci i codzienność.
Każdego roku można było powiedzieć:
jeszcze nie teraz.

Najpierw warsztaty.
Najpierw nowa kolekcja.
Najpierw sezon.
Najpierw trzeba zarobić.
Najpierw trzeba zrobić to, co pilne.
A potem wrócę do tego, co ważne.
Tylko że „później” ma dziwną właściwość.

Czasami trwa dziewiętnaście lat.
Dzisiaj patrzę na ten blog zupełnie inaczej.
Nie jak na archiwum decoupage’u.
Nie jak na stronę, która przeżyła już swój najlepszy czas.
Patrzę na niego jak na ślad kobiety, która przez dziewiętnaście lat opowiadała o swoim świecie jednym językiem, a teraz czuje, że ten język przestał mieścić wszystko, co ma do powiedzenia.

Nie wracam do punktu wyjścia.
Nie jestem już tamtą kobietą.
Mam za sobą dwadzieścia lat tworzenia, uczenia, prowadzenia firmy, budowania marki, sukcesów, strat, wypalenia i zaczynania od nowa.
Mam też świadomość, że człowiek może przejść w życiu więcej niż jedną transformację.

Pierwszą przeszłam, kiedy miałam około trzydziestu lat. To wtedy zaczęłam naprawdę świadomie budować swoje życie.
Dziś przechodzę następną.
Tylko tym razem wiem już, że najważniejszych sygnałów nie warto odkładać na później.

Kilka dni temu otworzyłam nowy fanpage na Facebooku:
Tworzę Swoją Rzeczywistość.

Nie dlatego, że mam już gotową odpowiedź na wszystko.
Nie mam.
Nie wiem jeszcze, dokąd dokładnie zaprowadzi mnie ta droga.
Wiem tylko, że pierwszy raz od bardzo dawna znów czuję nić prowadzącą do miejsca, które znałam, zanim powstała pracownia, szkoła i cały świat Asket.



I chcę za nią pójść. Nie porzucając tego, co było. Zabierając ze sobą wszystko.
Twórczość.
Obrazy.
Papiery.
Historie.
Doświadczenie.
I te wszystkie kobiety, które przez lata przychodziły do mnie po technikę, a często wychodziły z czymś znacznie ważniejszym.
Może właśnie dlatego dzisiejsza rocznica nie wydaje mi się końcem pewnego etapu.
Raczej momentem, w którym po dziewiętnastu latach nagle zobaczyłam, że wszystkie rozproszone fragmenty od początku należały do tej samej historii.
Tylko jeszcze nie znałam jej tytułu.
Dzisiaj świętuję dziewiętnaście lat bloga.


I dziękuję Ci, jeśli byłaś tu przez część tej drogi.
Jeśli czytałaś dawne wpisy.
Przychodziłaś na warsztaty.
Tworzyłaś z moich papierów.
Zaglądałaś do mojego świata wtedy, kiedy sama jeszcze nie wiedziałam, jak bardzo się zmieni.
A ponieważ ten blog przez dziewiętnaście lat był nierozerwalnie związany z pracownią, papierami i wszystkim, co razem tworzyłyśmy, przygotowałam jubileuszowy rabat:
19% na cały asortyment sklepu
Kod rabatowy:
BLOG19
Rabat obowiązuje do 2 sierpnia do godziny 23:59.

To moje podziękowanie za te dziewiętnaście lat.
I być może małe zaproszenie do następnego rozdziału.
Bo niektóre historie wcale się nie kończą.
Po prostu przez długi czas piszą się pod innym tytułem.
A potem pewnego dnia wracają do pierwszego zdania.
I nagle wszystko zaczyna mieć sens.



Facebook i Instagram tnie teraz mocno zasięgi i nie mam możliwości dotrzeć do Was wszystkich. Jeśli Nie chcesz ominąć tego, co się u mnie dzieje, proszę zapisz się do mojego newslettera.
Będę dzielić się z Tobą tym, co rodzi się teraz w moim świecie wg. Asket: nowościami, kursami, sztuką, obrazami, świadomością i nową drogą tworzenia rzeczywistości.
Zostań ze mną wystarczy Twoje imię i e-mail:
Dziękuję za zapis!
Cieszę się, że Jesteś ze mną w świecie Asket Craft House – tu zaczyna się nasza wspólna podróż!

Kliknij i zobacz wszystkie:
