Okropność przestaje trwożyć

||Okropność przestaje trwożyć

kiedy powtarza się stale… to ciekawy cytat z mojej ulubionej książki Michaela Endego „Nie Kończąca się Historia”. Dawno temu czytałam ją wiele razy, aż niektóre cytaty zostały we mnie i czasami mi się przypominają. Nasuwa mi się tutaj dodatkowy banał, że „nic nie może trwać bez końca”. Cały świat to jedna wielka amplituda, albo jak kto woli zmiana. I nie chodzi o kontekst zmiany na lepsze czy gorsze, tylko o dualizm, abyśmy mogli się rozwijać. Mam wrażenie, że znalazłam się na jednym z krańców. Kiedy zaczynałam bawić się decoupage kilka lat temu, nigdy bym nie przypuszczała, że moje życie będzie się toczyło wokół naklejanych papierków. Teraz po kilku latach w tej branży po raz pierwszy czuję zmęczenie, którego nie mogę uzupełnić snem, czy odpoczynkiem. To raczej smutek, który przychodzi do mnie od czasu do czasu, kiedy zaglądam do internetu. Mój zachwyt nad pięknem prac decoupage i podobnych wygasł. I przypomina się się ten cytat z Endego z początku posta. Nie chcę aby tak było. Jednak na wiele rzeczy nie mam wpływu. Internet włączam raz na kilka dni i nie dziwię już się, że wiele osób porzuca swoje blogi. Mają inne priorytety, mają inne pasje, zmieniają się zainteresowania.

Moje zainteresowania nie tyle się zmieniają, co  zmieniają się moje priorytety.

 Mój blog miał być kiedyś bardziej osobisty niż decoupażowy. Dlatego nadałam mu nazwę „Świat Według Asket”. To mój świat budowany po mojemu. Komu się nie podoba nie musi tu zaglądać. Zresztą pisałam już to wielokrotnie. Pisząc jednak bloga i nie mając doświadczenia w tym względzie nie przypuszczałam, że to wszystko się tak rozwinie. Każdemu się wydaje, że jak widzi kilka moich zdjęć i czyta mojego bloga, to mnie zna i ma prawo do paplania na lewo i prawo swoich zmyślonych historii na mój temat. Bo to są tylko zmyślone historie i nic więcej. Nie jestem niczyją koleżanką. Nikt mnie nie zna. Sama dla siebie jestem zagadką, a zapewniam, że jestem ze sobą 24godziny na dobę 365 dni w roku.
  Przypomina mi się post pani z bloga Chata Magoda, jak opisywała, że po tym, jak napisała kilka postów o sobie i pokazała zdjęcia, przyjeżdżały do niej wycieczki, które domagały się oprowadzania ich po całej posiadłości (ta pani prowadzi pensjonat w górach). Chcieli zaglądać nawet do jej sypialni. Na jej sprzeciw, że to jest teren prywatny oburzeni często jej zwymyślali.

To tyle moich przemyśleń.

Poniżej szkatułka którą sfotografowałam w trakcie pracy, jakiś rok temu. Teraz nikt prawie nie robi już cieniowań pittorico, bo to za pracochłonne. Już niedługo pokażę ją w całości. Trochę się zmieniła, muszę tylko przykleić do niej koronkę.

Pozdrawiam melancholijnie

szkatułka pittorico

 

One Comment

  1. Alicja 26 lutego 2012 at 11:24 - Reply

    Witam, odpowiedź dotycząca zagadki z dnia 24 lutego 2012 – jest to zakryty zegar po prawej stronie bloga. Pozdrawiam serdecznie Alicja Mocydlarz (kujawsko-pomorskie)

Napisz komentarz

*

code