Kolejne zgłoszenia konkursowe

||Kolejne zgłoszenia konkursowe

Kolejne dwie prace konkursowe.  Tekst i zdjęcia zostały zamieszczone w oryginale, z zachowaniem pisowni autorów.

Jeszcze w szkole pracowałam, gdy o dekupażu się dowiedziałam
Bo w „Przyjaciółce” o nim przeczytałam, artykuł zachowałam bo…
Już wiedziałam, że na emeryturze będę nim się zajmowała
i różne cudeńka ozdabiała….
W księgarni nawet książkę o:Dekupażu” kupiłam i ją narazie odłożyłam
Czas emerytury już…….więc małymi kroczkami czytałam, czytałam,
błogi w Internecie oglądałam i tak ASKET „poznałam”…..
Jej pracami się zachwyciłam i sama za dekupaż chwyciłam…….
Tak dla zabicia czasu i własnej przyjemności,
by robić nietuzinkowe prezenty i sprawiać najbliższym dużo radości.
Dekupażem, od czasu do czasu ( od 2 lat ) się zajmuję
W ten sposób, żadnej,wolnej chwili nie marnuję
Pierwsze prace nieporadne były, ale mnie nie zniechęciły, wręcz przeciwnie
Do konkursu na „Niciak”, u ASKET, mnie zachęciły……..!!!!
Pracę wysłałam, nic nie wygrałam…. Ale się postarałam i zobaczyłam
swoje ułomności…….które mnie nie zniechęciły
lecz do dalszej pracy nad dekupażem „zagoniły”….
Dalej dekupażem się bawiłam więcej technik zgłębiałam ……..
Wiele radości bliskim zrobiłam
gdy swoje prace dawałam i radość w oku ich widziałam……
Robiłam skrzyneczki na „Skarby Firaneczka”- dla mojego wnusia
kufereczek „na skarby laleczek”- dla Marysieńki mojej wnusieńki.
Moje koleżanki się też cieszyły, gdy dekupażowe prezenty im przybyły…
Siebie tez wyposażyłam – „różyczkami” kuchnię przyozdobiłam….
Swoje manualne zdolności rozwinęłam, w duszę nowe życie tchnęłam,
Do internetu dalej zaglądałam, prace u ASKET widziałam, zawsze podziwiałam
i natchnienia dalszego dostawałam……..
Ponownie konkurs u ASKET zobaczyłam, ograniczenia wieku nie zobaczyłam
Bo przecież dekupażem mogą zajmować się młode kobiety, emerytki i dzieci
– słonko dla wszystkich jednakowo świeci ……
Kiedyś, to ja, do konkursów młodzież zachęcałam i kciuki za nich trzymałam,
zawsze powtarzałam „ do odważnych świat należy, horyzonty swoje poszerzacie,
wiedzę o świecie zdobywacie…”
Nigdy bym nie przypuszczała,
że ja na emeryturze w konkursach będę startowała
i z młodymi w szranki stawała.
Ale życie nie po to jest by je trwonić i marnotrawić,
tylko po to by je godnie przeżyć i się nim bawić.
Ważne jest, że ma się młodego ducha i uśmiech od ucha do ucha,
Nieważne, że coś ze zdrowiem szwankuje,
Ważne, że żadnego, darowanego dnia się nie marnuje.
Tę krótką opowieść Danuta Mądroszkiewicz – biolożka, ekolożka, emerytowana
nauczycielka i „dekupażystka” napisała, żeby ASkET wiedziała, że na taką kobietę
też wpływ miała.
Serdecznie dziękuję za cierpliwość w czytaniu, przepraszam za błędy w literackim pisaniu.

warsztat pracy

kuferek na skarby Marysi

podczas pracy

prezent

pudełka na skarby Franeczka

Tekst i zdjęcia Danuta Mądroszkiewicz

 

I jeszcze jedno zgłoszenie Moniki Zajkowskiej:

„NIE LUBIĘ DECOUPAG’u”
Nie lubię decoupag’u, jakieś beznadziejne, głupie, wyklejanki, nie to nie dla mnie…Tak jeszcze kiedyś myślałam o tej technice.  Od kolegi dostawałam czasopisma poświęcone różnego rodzaju robótkom i cudownościom wykonanym na zasadzie coś z niczego i tam właśnie ujrzałam pierwszy raz metodę decoupage, koszmarnie to wyglądało, wogóle mi się nie podobało.
Wtedy był to czas w moim życiu gdzie po burzliwych, trudnych i czasem tragicznych chwilach i wydarzeniach potrzebowałam czegoś co pozwoli mi się spełniać i przede wszystkim poczuć dobrze, szukałam celu, szukałam siebie.
Zaczęłam  zajmować się różnego rodzaju rękodziełem: papierowa wiklina, szycie, ozdóbki – tu znajdowałam spokój, wytchnienie i uspokojenie. A szczyt i eksplozja moich prac nastąpiły w momencie gdy zainstalowałam w domu internet… Szperałam w necie ,szukałam inspiracji i wtedy natknęłam się na bloga Asket,,no i wpadłam jak śliwka w kompot.
Pokochałam coś czym na początku wręcz gardziłam, absurdalne ale prawdziwe.
Pamiętam moje pierwsze prace – wydmuszki strusie , byłam z nich duuuumnaaaa że och! Powędrowały do rodziny i co rok jak tam jadę podziwiam moje maszkarony, rodzina bardzo ceni moje tworki i zawsze zajmują honorowe miejsca w domach obdarowanych – nie wiem czy to sympatia do mnie czy po prostu im sie podoba.
Szykując materiały do tego tekstu odnalazłam w komputerze zdjęcia większości moich prac i w szoku jestem że przez trzy lata tyle tego się nazbierało. W pamięci mi utkwiło szczególnie kilka, jedne ze względu na okoliczność ich wykonywania, inne bo przypominają przyjemne chwile.
Seria butelek wykonana na pięćdziesiąte urodziny szwagra była dla mnie szczególna, bardzo mi zależało bo szwagier to mój ulubiony szwagier i zagorzały wielbiciel i twórca nalewek.
Z tej okazji wzięłam tydzień urlopu i decoupagowałam…Efekt zadowolił nawet mnie , butelki w całej serii pysznie się panoszą na szwagrowskim barku.
Bardzo napracowałam się przy konkursowym niciaku ale o dziwo uzyskałam wygląd na jakim mi zależało, udało mi się stworzyć styl i klimat całkowicie odpowiadające moim gustom, nie wiem tylko czemu nie używam tego cuda dla własnych celów tylko trzymam na sprzedaż a i tak nie ma chętnych
– może to znak że powinien jednak być tylko mój.
Każdy przedmiot , który wykonałam ma jakąś historię albo z czymś mi się kojarzy i odkryłam u siebie przedziwną tendencję, otóż trudno mi robić prace ot tak sobie, bez tematu, bez celu, bez przeznaczenia. Najbardziej lubię gdy robię coś dla konkretnej osoby lub z konkretnym przeznaczeniem. wtedy dużo prościej dobrać mi motyw, styl ,itd.  
Największą przyjemność jaką czerpię to radość osób do których wędrują wykonane przedmioty. Znajomi i rodzina tak się przyzwyczaili, że na każde święta coś ode mnie dostają wykonane, na Boże Narodzenie były oczywiście bombki a na Wielkanoc ozdobne jajka i wianuszki.
I jeszcze jedno, kocham pracować ze zdjęciami , ale to już naprawdę osobna historia…

wielkanoc

niciak

butelki

bombki

Tekst i zdjęcia Monika Zajkowska

Napisz komentarz

*

code