Książka „Decoupage” Maggie Pryce

||Książka „Decoupage” Maggie Pryce

******/******

decoupage Maggie Pryce recenzja

Od kilku tygodni jestem posiadaczką książki Decoupage autorki Maggie Pryce i chciałam się podzielić moimi wrażeniami.
Na książkę najpierw natknęłam się gdzieś w internecie. Potem pobieżnie przeglądnęłam w Empiku.
Książka na pierwszy rzut oka wygląda bardzo interesująco: dużo kolorowych ilustracji i zdjęć, gdy się jednak przyjrzeć treści i projektom sprawa wygląda inaczej.

Z całej książki najciekawszy jest opis historii decoupage z kilkoma ciekawym zdjęciami. Następnie jest galeria autorki z kilkoma propozycjami prac w stylu krzykliwego i specyficznego anglo-amerykańskiego decoupage, które po przedstawieniu materiałów i narzędzi powtarza w dalszej części książki krok po kroku w podobnych projektach.

Dla osób początkujących książka jest zagmatwana. Jest tu zbyt dużo niepotrzebnych informacji i nowy decoupażysta może stracić chęci już na samym początku swojej pracy. Po co mu przy starcie takie terminy jak: szelak? Zastanawiają terminy typu klej PVA, czy klejonka na bazie wody.
Swoją drogą tłumaczowi książki przydałaby się solidna konsultacja z doświadczonym decoupażystą.
Z kolei dla osób zaznajomionych już z decoupage, pomijając okropne słownictwo, w oczy rażą nieciekawe pomysły na udekorowanie przedmiotów i powielanie jednej techniki przy kilku projektach. W ogóle po przejrzeniu książki ma się wrażenie, że autorka minięła się z tytułem, albo opanowała tylko jedną technikę. Powinna nadać swojej książce tytuł „Decoupage z Zastosowaniem Print Room”. Większość projektów to projekty z zastosowaniem motywu biało-czarnego, wtykanego dosłownie wszędzie, który niekoniecznie musi się podobać.
Nie ma słowa o wykańczaniu prac farbami, czy tzw. domalowywaniu tła. Większość gotowych prac wygląda jak przedmioty z przyklejonymi wycinankami, może z wyjątkiem printroomowego stolika do gry w szachy i ekranu kominkowego, którego pomysł jest naprawdę ciekawy.
Ze wszystkich projektów jednak zdecydowanie „wyróżnia się” popaćkana niebieską farbą taca z truskawkami. To dla mnie przykład na to, jak łatwo można przeliczyć się jako twórca z dobrymi pomysłami. Przy oglądaniu tej dekoracji nasunęła mi się taka myśl, że może z braku czasu ten projekt nie wykonała autorka, tylko jej początkujący pomocnik?

 

Podsumowując, książka nie podoba mi się przede wszystkim ze względu na nie dostosowanie do naszych polskich realiów i „ciężkie” słownictwo.
Po drugie nie do końca przemyślane koncepcje na projekty, albo mówiąc wprost mała kreatywność.


Książkę polecam dobrze obejrzeć w księgarni ze dwa razy i zastanowić się czy warto ją kupić za ok. 30 zł.


Książka zwiodła mnie pozorną zawartością i dlatego, choć są ładne fotografie, daję jej tylko 2 punkty w skali sześciostopniowej

One Comment

  1. grachus 11 listopada 2011 at 22:29 - Reply

    hej,
    dajcie znać proszę na pytanie poprzedniczki, jakie książki polecacie?

    dzieki, pozdrawiam

Napisz komentarz

*

code